Kawiarnie sieciowe a lokalne

Kawiarnie sieciowe oferują pewien standard w obsłudze klienta. Obsługa ma być szybka, profesjonalna, bez zbędnych pytań. Każda kawa taka sama, według jasno określonych zasad- „m” to „m”, „l” to „l”. Taka sama zastawa, bo klient musi mieć pewność, że w każdym mieście dostanie taką samą latte.

I dobrze, standaryzacja jest potrzebna, bo ogranicza stratę czasu. Tylko, gdzie podział się duch długich rozmów, w przytulnym miejscu, który daje poczucie komfortu? Wiem, od razu będę słyszał głosy krytyki, że przecież kawiarnie sieciowe są pięknie urządzone, posiadają swój klimat i pozwalają na długie rozmowy. Wszystko to prawda, ale czy nam jednak czegoś nie brakuje?

Nie tak dawno w jednej z takich kawiarni, zaobserwowałem dość ciekawą sytuację. Młody barista, chciał (oprócz standardowej rozmowy dotyczącej rodzaju kawy, wielkości kubka) nawiązać rozmowę o pogodzie, czy upodobaniach związanych z piciem kawy. Na to klient, jakby nie nawykły do tego rodzaju konwersacji, szybko uciął rozmowę słowem „dziękuję”.

Żyjemy w zatomizowanym świecie, gdzie każdy z nas ma do odegrania pewne społeczne role. Mamy także potrzebę dzielenia się naszymi doświadczeniami. Doskonałymi miejscami na rozmowę również z personelem są lokalne kawiarnie. Można je przyrównać do azylu, gdzie człowiek może się zaszyć i swobodnie porozmawiać. Gdzie potrzeba rozmowy nie zostanie potraktowana przez baristę „następny proszę”.

W takich miejscach oświadczamy się, płaczemy, bo ktoś kogoś zdradził, dokonujemy decyzji rozwodowych. Powracamy po czasie z nowym partnerem, partnerką. Mamy swój ulubiony stolik. Obsługa wie, że nie trzeba podawać karty, bo zawsze zamawiamy cynamonowe latte i ciasto czekoladowe.

Zatem korzystajmy globalnie, a smakujmy lokalnie he

Było smacznie? Powiedz o tym światu!

Post Author: Q

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *